sobota, 29 listopada 2014

Prolog.

     ...Dalej… zrób to.! No zrób to.!... ty nic nie warta szmato… no dawaj.!
       Szybko zakryłam zimnymi dłońmi uszy. Nie chce tego słyszeć.! Niech to się w końcu zamknie.!
- Zamknij się.!
        … Nie …
- ZAMKNIJ SIĘ.! ZAMKNIJ.! Błagam…
    ...Hahaha… możesz sobie pomarzyć… Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz.! Ha…. Ha… ha….
      Jego śmiech odbijał się echem po mojej głowie… ten okropny śmiech… To coś mnie wykończy…
      Siedzi w mojej głowie od zawsze. W szóstej klasie pierwszy raz się do mnie odezwał. Czasami materializuje się, ale rzadko. Jest cały czarny… jego ślepia są czasem czerwone, a czasem czarne… nie rzuca cienia… czasem przybiera różne formy, wilka, człowieka… czego lub kogo tylko chce…
       On jest… mrocznym cieniem… nie… demonem… też nie… on jest po prostu złem… tak wcieleniem czystego zła.
         Nie wiem dlaczego jest w mojej głowie… nie wiem jak się tam znalazł i nie wiem, dlaczego akurat ja,!?
        … Dlaczego tego nie zrobisz.? Zrób to, a uwolnisz się ode mnie…
      Drżącą ręką sięgnęłam po moją przyjaciółkę. Przejechałam opuszką po ostrzu. Krople krwi powoli pojawiały się na ranie.
     Mmmm…. Ten ból… ten wspaniały ból. Mogę rozkoszować się nim godzinami.
     Żyletkę zaczęłam obracać w palcach.

     Przyłożyłam ją do drżącej ręki.
     Żyła czy tętnica.?
     Żyła… wolna śmierć.
    Tętnica… szybka śmierć.
    Już miałam rozciąć żyłę, kiedy przede mną pojawił się czarny dym, który zaczął układać się w sylwetkę wilka.
     Przede mną pojawił się czarny wilk, który wpatrywał się we mnie swymi nienawistnymi czerwonymi ślepiami.

- ZOSTAW MNIE.!
       Wilk powoli zaczął się do mnie zbliżać. W jego oczach było widać, pogardę, nienawiść, odrazę i chyba był rozbawiony tą sytuacją.
      Chłód, który zawsze mu towarzyszył zaczął przechodzić też na mnie. Czułam jak na moim ciele pojawia się gęsia skórka.
         Panicznie zaczęłam się odpychać nogami od podłogi. Moja podróż skończyła się kiedy moje plecy spotkały ścianę.
- NIE PODCHODŹ.! NO KURWA STÓJ.!!!
         Czas to zakończyć. To coś nie będzie kierowało moim życiem. Ja i tylko ja mogę nim kierować. Mam tego już dosyć, to za długo trwa… to coś zaczęło, to ja zakończę…
 Szybkim i płynnym ruchem rozcięłam żyłę prawej dłoni. Krew ściekała mi po ręce i tworzyła kałuże na podłodze.                                                         Spojrzałam na czarnego wilka z szyderczym uśmiechem.
-   To koniec.! Już nie będziesz kierował moim życiem.! JA I TYLKO JA NIM KIERUJE.!
            Nie byłbym tego taki pewien… Cataleyo….
- Co ty pierdolisz.!? To koniec.! Rozumiesz to.? TO KONIEC.!
             … Ja będę decydował kiedy będzie koniec.! ….
- Nie będziesz o niczym decydował.! Już zaraz wszystko się skończy.!
      Czułam potworny, ale i rozkoszny ból w ręce. Odchyliłam głowę do tyłu i cicho jęknęłam z bólu.
       Ale czułam też potworną radość. To koniec moich tortur, w końcu.
    Nagle poczułam potworny ból w prawej ręce. To coś mnie ugryzło w ranę.! Boshe… co za okropny ból.!
    Próbowałam To kopnąć, ale moja noga przez to przeniknęła. No tak…czego ja się spodziewałam.?
    To coś zaczęło wnikać we mnie.! A przez to  moja rana zaczęła się goić.
          … zmieniłem co do ciebie plany Cataleyo. Jeszcze nie czas na umieranie…
     O boshe… tylko nie to…    
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okey, tak wgl to hej xd Więc tak liczę na waszą szczerą opinie, bo nie wiem czy kontynuować czy dać sobie spokój. Więc piszcie co sądzicie o pomyśle, czy idzie skumać o co cho itd. ;*  

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba ♥♥ Pisz !!! Będę czytac ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Boskie ^.^ Tylko przyczepiłabym się do interpunkcji :D

    Jak coś my się nie znamy. ;)

    Dawaj 1 .!!!!!

    OdpowiedzUsuń