...Dalej… zrób to.! No zrób to.!...
ty nic nie warta szmato… no dawaj.!
Szybko zakryłam zimnymi dłońmi uszy. Nie
chce tego słyszeć.! Niech to się w końcu zamknie.!
-
Zamknij się.!
… Nie …
-
ZAMKNIJ SIĘ.! ZAMKNIJ.! Błagam…
...Hahaha… możesz sobie pomarzyć…
Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz.! Ha…. Ha… ha….
Jego śmiech odbijał się echem po mojej
głowie… ten okropny śmiech… To coś mnie wykończy…
Siedzi w mojej głowie od zawsze. W
szóstej klasie pierwszy raz się do mnie odezwał. Czasami materializuje się, ale
rzadko. Jest cały czarny… jego ślepia są czasem czerwone, a czasem czarne… nie
rzuca cienia… czasem przybiera różne formy, wilka, człowieka… czego lub kogo
tylko chce…
On jest… mrocznym cieniem… nie… demonem…
też nie… on jest po prostu złem… tak wcieleniem czystego zła.
Nie wiem dlaczego jest w mojej głowie…
nie wiem jak się tam znalazł i nie wiem, dlaczego akurat ja,!?
… Dlaczego
tego nie zrobisz.? Zrób to, a uwolnisz się ode mnie…
Drżącą ręką sięgnęłam po moją
przyjaciółkę. Przejechałam opuszką po ostrzu. Krople krwi powoli pojawiały się
na ranie.
Mmmm…. Ten ból… ten wspaniały ból. Mogę
rozkoszować się nim godzinami.
Żyletkę zaczęłam obracać w palcach.
Przyłożyłam ją do drżącej ręki.
Żyła czy tętnica.?
Żyła… wolna śmierć.
Tętnica… szybka śmierć.
Już miałam rozciąć żyłę, kiedy przede mną
pojawił się czarny dym, który zaczął układać się w sylwetkę wilka.
Przede mną pojawił się czarny wilk, który
wpatrywał się we mnie swymi nienawistnymi czerwonymi ślepiami.
- ZOSTAW
MNIE.!
Wilk powoli zaczął się do mnie zbliżać.
W jego oczach było widać, pogardę, nienawiść, odrazę i chyba był rozbawiony tą
sytuacją.
Chłód, który zawsze mu towarzyszył zaczął
przechodzić też na mnie. Czułam jak na moim ciele pojawia się gęsia skórka.
Panicznie zaczęłam się odpychać nogami od
podłogi. Moja podróż skończyła się kiedy moje plecy spotkały ścianę.
- NIE
PODCHODŹ.! NO KURWA STÓJ.!!!
Czas to zakończyć. To coś nie będzie
kierowało moim życiem. Ja i tylko ja mogę nim kierować. Mam tego już dosyć, to
za długo trwa… to coś zaczęło, to ja zakończę…
Szybkim i płynnym ruchem rozcięłam żyłę prawej dłoni. Krew ściekała mi po ręce i tworzyła kałuże na podłodze. Spojrzałam na czarnego wilka z
szyderczym uśmiechem.
- To koniec.! Już nie będziesz kierował moim
życiem.! JA I TYLKO JA NIM KIERUJE.!
… Nie byłbym tego taki pewien… Cataleyo….
- Co ty
pierdolisz.!? To koniec.! Rozumiesz to.? TO KONIEC.!
… Ja będę decydował kiedy będzie koniec.! ….
- Nie
będziesz o niczym decydował.! Już zaraz wszystko się skończy.!
Czułam potworny, ale i rozkoszny ból w
ręce. Odchyliłam głowę do tyłu i cicho jęknęłam z bólu.
Ale czułam też potworną radość. To
koniec moich tortur, w końcu.
Nagle poczułam potworny ból w prawej ręce.
To coś mnie ugryzło w ranę.! Boshe… co za okropny ból.!
Próbowałam To kopnąć, ale moja noga przez
to przeniknęła. No tak…czego ja się spodziewałam.?
To coś zaczęło wnikać we mnie.! A przez
to moja rana zaczęła się goić.
… zmieniłem
co do ciebie plany Cataleyo. Jeszcze nie czas na umieranie…
O boshe… tylko nie to…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okey, tak wgl to hej xd Więc tak liczę na waszą szczerą opinie, bo nie wiem czy kontynuować czy dać sobie spokój. Więc piszcie co sądzicie o pomyśle, czy idzie skumać o co cho itd. ;*

